
„Wszystko to, co technika wymyśliła dla udogodnienia domowego życia, znalazło tu zastosowanie.”
Byli drugą rodziną gospodarską tego domu. Gmach Assicurazioni Generali przy Złotej 7/9 miał dwie klatki i dwóch gospodarzy: od Złotej 7 – Stanisława Jędrasika, którego historia opowiedziana jest w równoległym biogramie tego cyklu, a od Złotej 9 – Tadeusza Kamińskiego. O Kamińskich wiemy mniej niż o sąsiadach z drugiej klatki: nie zachowały się rodzinne fotografie ani relacje. Została karta księgi meldunkowej – kilkanaście rubryk wypełnionych urzędowym pismem – garstka dat w bazach genealogicznych oraz dom, któremu Tadeusz Kamiński służył przez siedem lat i który przetrwał do dziś. Ta opowieść składa się więc z dwóch materii: z dat zapisanych w księdze – i z techniki, marmuru oraz światła gmachu, który był jego codziennym warsztatem pracy.
I. Z Marszałkowskiej na Złotą
Tadeusz Kamiński urodził się 21 grudnia 1912 roku; był synem Antoniego i Agaty z Walczaków. Marianna z Rożnowskich, córka Stanisława i Józefy, była od niego o sześć lat starsza – przyszła na świat 26 maja 1906 roku. 15 marca 1935 roku urodziła się w Warszawie ich córka, Janina Longina; w 1937 roku przyszła na świat druga, Halina. Mieszkali przy Marszałkowskiej 114 m. 15 – kilkaset metrów od placu, na którym włoskie towarzystwo ubezpieczeniowe wznosiło właśnie swój warszawski gmach.
Jesienią 1937 roku, ledwie kilka miesięcy po oddaniu pierwszego etapu budowy, Kamińscy przeprowadzili się na Złotą. Z dniem 14 października 1937 roku zostali zameldowani w lokalu nr 3 – służbowym mieszkaniu gospodarza w klatce od Złotej 9. Dwudziestoczteroletni Tadeusz obejmował stanowisko gospodarza domu najnowocześniejszego w tej części miasta; Janina miała wtedy dwa i pół roku, Halina była niemowlęciem. W rubryce wojskowej karty zapisano: rezerwista – P.K.U. Warszawa-Miasto II.

Karta pochodzi z autentycznej, oryginalnej księgi meldunkowej klatki od Złotej 9 – księga nie uległa zniszczeniu w czasie wojny i zachowała się w całości; to dziś jedyny znany dokument rodziny. Ale właśnie dlatego warto czytać ją uważnie: każda rubryka coś znaczy. Data 14 października 1937 stawia Kamińskich wśród najwcześniejszych mieszkańców gmachu; adnotacje z jesieni 1944 roku – do których wrócimy – zapisują los całej wojennej Warszawy w jednej linijce. Dolną krawędź skanu karty przecina początek czwartego wpisu – to zapewne niemowlęca Halina.
Zamieszkali w samym sercu miasta. Za rogiem wznosiła się Filharmonia Warszawska, a okoliczne ulice – Jasna, Zgody, Moniuszki – tworzyły przedwojenne centrum finansowe stolicy: dzielnicę banków, biur i eleganckich gmachów. Złota 7/9, najnowocześniejszy dom tej okolicy, dopisywała do tego pejzażu rozdział najnowszy – a Kamińscy stawali się jego codziennymi strażnikami.

Tuż obok, również przy Jasnej, wznosił się Dom Pod Orłami – gmach Banku Towarzystw Spółdzielczych z rzeźbą orła nad narożnikiem, jeden z symboli bankowej dzielnicy. Ta sama Jasna wróci w tej opowieści jeszcze dwukrotnie: w Powstaniu spłoną przy niej hotel „Victoria” i gmach PKO – i to stamtąd sztab dowództwa przeniesie się pod dach Kamińskich.

II. Dom, który zbudowało Generali
Gmach przy Złotej 7/9, zaprojektowany przez architekta Edwarda Zachariasza Ebera i wzniesiony w latach 1935–1937, był inwestycją włoskiego towarzystwa ubezpieczeniowego Assicurazioni Generali z Triestu. Sześć pięter, marmurowa elewacja, pasmowe okna, a w parterze markiza kina – wszystko w duchu najnowocześniejszego modernizmu. Okucia drzwi i okien wykonano z białego metalu „Anticorodal” – odpornego na korozję stopu aluminium.

Sam gmach był pomyślany jako pierwsza część znacznie większego założenia, które miało objąć cały kwartał – aż po Marszałkowską. Wielki plan pozostał na deskach kreślarskich, a skrzydło przy Złotej 7/9 – jedyną zrealizowaną częścią wizji Generali.

W obrębie zrealizowanego skrzydła mieściły się dwie osobne klatki: od Złotej 7 i od Złotej 9. Ta druga obsługiwała większą część mieszkalną gmachu – kilkadziesiąt lokali zamieszkanych przez warszawską elitę: lekarzy, prawników, kupców i przemysłowców. To właśnie nad tą częścią domu pieczę sprawował Tadeusz Kamiński.
III. Gospodarz klatki od Złotej 9
Podział ról w kamienicy był jasny: administracja finansowa – czynsze, umowy najmu, rachunki nieruchomości – pozostawała poza gospodarzem, w rękach biura właściciela. Cała reszta należała do niego: ruch kotłowni i wind, pralni i magla, czystość i porządek, zamykanie bram na noc i bezpieczeństwo mieszkańców, personel – pałacze i pomocnicy – oraz stały kontakt z firmami serwisowymi. Prawo nakładało na gospodarza również obowiązki niemal urzędowe: prowadzenie ksiąg meldunkowych, dopilnowanie zameldowań i wymeldowań, przestrzeganie przepisów porządkowych, sanitarnych i przeciwpożarowych. To właśnie dzięki księgom prowadzonym ręką Kamińskiego znamy dziś mieszkańców jego klatki – i jego samego.

W domu zamieszkanym przez ludzi wymagających ta strona pracy była równie ważna jak techniczna: gospodarz musiał łączyć takt z konkretem, znać swoich lokatorów i ich zwyczaje, umieć załatwić sprawę tak, by każdy czuł się potraktowany poważnie – i by problem nie wrócił. Dwudziestokilkuletni Tadeusz Kamiński dostał pod opiekę kilkadziesiąt rodzin i najnowocześniejszą maszynerię mieszkaniową Warszawy – zaufanie, które samo w sobie jest świadectwem.
IV. Maszyna do mieszkania
To było codzienne pole pracy gospodarza. W piwnicach pracowała kotłownia z centralnym ogrzewaniem próżniowym systemu Dunham – amerykańskim rozwiązaniem z najwyższej półki ówczesnej techniki grzewczej, cichym i precyzyjnie regulowanym – oraz z samoczynnymi, oszczędnościowymi paleniskami systemu Palos, które same dozowały opał. Tam też centralnie przygotowywano ciepłą wodę w systemie C.T.C.: mieszkania nie miały piecyków łazienkowych, bo gorąca woda płynęła z kranów w całym gmachu. Całość instalacji sanitarnych – wodociągi i kanalizację, gazociągi, wentylację, pralnie mechaniczne i urządzenia przeciwpożarowe – wykonało Towarzystwo Budowy Maszyn i Urządzeń Sanitarnych Drzewiecki i Jeziorański S.A., najstarsza i najbardziej renomowana polska firma instalacyjna.
Część mieszkalna gmachu miała cztery dźwigi elektryczne „Stigler” z warszawskiej Fabryki Dźwigów Elektrycznych: dwa osobowe, jeden towarowo-osobowy i jeden kuchenny. Kabiny dźwigów osobowych, według rysunków samego architekta Ebera, wykończono luksusowo i fornirowano egzotycznym drewnem; dźwigi najnowszej konstrukcji odznaczały się nadzwyczaj cichym biegiem. Prasa techniczna z podziwem opisywała zabezpieczenia tych maszyn: dźwig zatrzymywał się samoczynnie, gdy szybkość motoru przekraczała przewidzianą granicę lub gdyby doszło do zerwania liny – a wykonano je w dziewięćdziesięciu procentach w kraju, wyłącznie polskimi siłami technicznymi i monterskimi.

Sieć elektryczną położyło renomowane Biuro Elektrotechniczne Michała Zuckera i Jana Straszewicza, a oświetlenie oparto na nowoczesnym systemie żarówek Philinea Polskich Zakładów Philips. Armatury łazienkowe wyszły z Zakładów Mechanicznych „Świt”, a kompletne wyposażenie łazienek dostarczyła firma Ignacego Konińskiego i Franciszka Żugajewicza. Stropy ocieplono płytami Durolith i lnianymi płytami „Marunit”, doskonale tłumiącymi dźwięk między mieszkaniami, a świetliki bezkitowe z plafonami wykonała firma „Wema”. W mieszkaniach zamontowano pełną zabudowę i automatyczne kuchnie gazowe „Richmonds” najnowszego, najoszczędniejszego typu. Nad płytą kuchenną wisiał okap z wentylatorem – dzięki niemu zapach gotowanych potraw nie wędrował po pokojach.
Co istotne, całe to wyposażenie należało do właściciela i było częścią najmu: Generali oddawało mieszkania kompletnie urządzone i gotowe do zamieszkania – lokator wprowadzał się i od pierwszego dnia wszystko miało działać. Gwarantem tej sprawności na miejscu był gospodarz: to do niego trafiała każda usterka wyposażenia, które lokator otrzymał od właściciela. W domu, który współcześni porównywali do sprawnie działającej maszyny, gospodarz był tym, kto tę maszynę znał od piwnic po dach – i dzięki komu mieszkańcy klatki od Złotej 9 mogli jej sprawności po prostu nie zauważać.

V. Wojna. Kino, sztab i schron pod jednym dachem
Wojna dotknęła ten dom od pierwszych dni. We wrześniu 1939 roku, podczas bombardowań oblężonej Warszawy, uszkodzony został tył gmachu – mieszkania piątego i szóstego piętra od strony podwórza. Był to pierwszy wojenny cios w budynek, którym opiekowali się gospodarze – i pierwsza z prac, które przez następne lata miały nie schodzić z ich barków.

Ulica przed gmachem żyła okupacyjnym rytmem: samochody należały teraz do okupanta, warszawiakom zostały dorożki.

Kamińscy mieszkali w tym domu przez całą okupację – z kinem, które Niemcy wkrótce przeznaczyli wyłącznie dla własnej publiczności i które przez pięć lat było dla Polaków zamknięte. Ich karta meldunkowa nie odnotowuje w tych latach żadnych zmian: rodzina trwała na posterunku, w służbowym mieszkaniu przy klatce od Złotej 9.

Zostali w nim także wtedy, gdy 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie. Ich adres zapisał się w historii walczącego miasta w sposób wyjątkowy – i to dwukrotnie.

Najpierw – za sprawą kina. Mieszczące się w gmachu Palladium – luksusowe kino przedwojennej Warszawy na blisko tysiąc miejsc – okazało się jedynym kinem śródmieścia, które w Powstaniu działało. 13 sierpnia odbył się pokaz prasowy, a 15 sierpnia – pierwsza publiczna premiera powstańczej kroniki „Warszawa walczy!”; kolejne premiery 21 i 28 sierpnia gromadziły widzów przy salach wypełnionych po brzegi. Na widowni zasiadali powstańcy i ludność cywilna; bywały koncerty.

Potem – za sprawą sztabu. Pułkownik Antoni Chruściel „Monter” – dowódca Powstania, od 14 września generał brygady – kwaterował najpierw w hotelu „Victoria” przy Jasnej, a po jego zbombardowaniu – w gmachu PKO. Na początku września 1944 roku, gdy i ten gmach legł w gruzach, sztab dowódcy Powstania przeniesiono do budynku przy Złotej 7/9, a w jego wnętrzach zakwaterowano powstańców pełniących służbę ochronną. Aż do kapitulacji dom Kamińskich i Jędrasików był ostatnią siedzibą władz powstańczej Warszawy; życie mieszkańców przeniosło się do piwnic – schrony pod kamienicą stały się domem dla lokatorów i ich rodzin.

W podziemiach, gdzie kwaterował sztab, działały również służby pomocnicze – a nad nimi, pod dachem, kabina projekcyjna kina wyświetlała powstańcze kroniki. W gmachu sąsiadowały ze sobą wszystkie funkcje walczącego miasta: ekran, sztab, schron i mieszkania – a między nimi krążyli ci, którzy ten dom znali najlepiej: jego gospodarze.

Jak wyglądały te tygodnie od środka? Zwyczajne życie skurczyło się do piwnic: ciemność rozjaśniana świecami i karbidem, woda noszona wiadrami, spanie na posłaniach między sąsiadami, nad głowami huk artylerii i nalotów, które we wrześniu zamieniały kolejne domy śródmieścia w gruzy. Dom był przepełniony: lokatorzy, uciekinierzy ze zburzonych kamienic, ranni, powstańcy służby ochronnej sztabu – wszyscy pod jednym dachem, który jako jeden z niewielu w okolicy wciąż stał.
W takim domu ktoś musiał wiedzieć wszystko: którędy prowadzą przejścia, gdzie są zawory i piony, jak dotrzeć do piwnic i które drzwi dokąd prowadzą. Gmach miał dwóch takich ludzi – dwóch gospodarzy: Tadeusza Kamińskiego od Złotej 9 i Stanisława Jędrasika od Złotej 7. W tygodniach, gdy pod jednym dachem tłoczyły się setki cywilów, kino i sztab dowództwa, ich znajomość domu – od piwnic po dach – była bezcenna dla wszystkich, którzy się w nim chronili.
Podziemia gmachu kryły zresztą tajemnicę, o której nie wiedzieli nawet kwaterujący w nich powstańcy. Około połowy września 1944 roku, po wybuchu bomby w bezpośrednim sąsiedztwie, w piwnicach osunęła się jedna ze ścian – i oczom żołnierzy ukazała się ukryta za nią grupa Żydów: kilkanaście osób, u kresu sił. Ktoś ich zamurował i ktoś przez cały ten czas dostarczał im żywność – jeszcze w siódmym tygodniu Powstania znaleziono przy nich zapas konserw. Przez lata okupacji, aż po szósty rok wojny, ktoś więc ukrywał i żywił w piwnicach tego domu kilkanaście istnień – kto, tego nie wiemy do dziś. Odnalezionych nakarmiono; ich dalsze losy pozostają nieznane.
Można jedynie zapisać pytanie, którego nie wolno pominąć. Żeby przez lata zamurować, doglądać i żywić ukrytych, trzeba było kluczy do piwnic, znajomości podziemi i codziennego, niebudzącego podejrzeń dostępu – a to była domena gospodarzy domu, obu klatek. Czy Tadeusz Kamiński o ukrytych wiedział, czy pomagał, czy współdziałał w tym ze Stanisławem Jędrasikiem z sąsiedniej klatki – żadne znane źródło tego nie potwierdza ani nie wyklucza. Zapisujemy to wyłącznie jako hipotezę i otwarte pytanie badawcze – z nadzieją, że kiedyś odpowie na nie dokument albo czyjaś pamięć.
I wreszcie zapis ostatni, najkrótszy. W rubryce „data wyprowadzenia się” karty meldunkowej lokalu nr 3, przy wszystkich trojgu Kamińskich, widnieje ta sama adnotacja: 7 października 1944 roku – bez wskazania, dokąd. Kilka dni wcześniej, w nocy z 2 na 3 października, podpisano akt kapitulacji Powstania; Warszawa szła właśnie na wygnanie. Trzy słowa urzędowego pisma – i w nich cały exodus miasta: Tadeusz, Marianna i dziewięcioletnia Janina opuścili swój dom razem z setkami tysięcy wypędzonych warszawiaków.
Wiemy, dokąd prowadziła ta droga, bo prowadziła wszędzie tędy: wypędzonych warszawiaków kierowano kolumnami do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie, przez który przeszły setki tysięcy mieszkańców miasta; stamtąd rozsyłano ich w głąb Generalnego Gubernatorstwa albo wywożono na roboty do Rzeszy. Którą z tych dróg poszli Tadeusz, Marianna i dziewięcioletnia Janina z małą Haliną – nie wiemy. Wiemy tylko, że 7 października ich dom przy Złotej przestał być ich domem.
VI. Ślad, który się urywa
Na tym karta się kończy – zachowana w oryginale księga nie odnotowuje już powrotu Kamińskich do lokalu nr 3. Gospodarze drugiej klatki, Jędrasikowie, po wojnie wrócili do ocalałego gmachu i zamieszkali w nim na powrót; Kamińscy – już nigdy. Dziś wiemy dlaczego. Rekord genealogiczny rodziny podaje datę, która tę ciszę tłumaczy: Tadeusz Kamiński zmarł w Warszawie w listopadzie 1946 roku – indeks genealogiczny podaje 7, inskrypcja nagrobna 9 listopada. Miał trzydzieści trzy lata. Po wygnaniu wrócił więc do swojego miasta – choć księga jego domu nigdy już go nie odnotowała – i w tym mieście spoczął – we wspólnym grobie rodzinnym na cmentarzu Czerniakowskim. Okoliczności tej wczesnej śmierci pozostają nieznane. Płyta nagrobna zdradza przy tym jeszcze jedno: grób istniał na długo przed wojną – spoczywa w nim także Władysława, siostra Tadeusza, zmarła w 1927 roku, ledwie osiemnastoletnia. To do niej, do starego rodzinnego grobu, wrócił po wygnaniu gospodarz Złotej 9 – i przy niej spoczęła później Marianna. Marianna owdowiała mając czterdzieści lat, z córkami – Janiną i Haliną – i wychowała je już sama. Przeżyła męża o ćwierć wieku: zmarła 24 kwietnia 1972 roku, w wieku sześćdziesięciu pięciu lat, i spoczęła obok męża, w tym samym rodzinnym grobie na Czerniakowskim. Janina wyszła za mąż za Ireneusza Stankiewicza i dożyła późnej starości: zmarła 2 października 2019 roku, w wieku osiemdziesięciu czterech lat – dokładnie w siedemdziesiątą piątą rocznicę nocy, w której podpisano kapitulację Powstania i po której jako dziewięcioletnia dziewczynka opuszczała dom przy Złotej. Halina zmarła w 2022 roku, zaledwie trzy lata po siostrze – wraz z nią odeszła ostatnia z czworga domowników lokalu nr 3. Powojenne losy rodziny – gdzie zamieszkały, kogo założyły – są przedmiotem kwerendy; każdy ślad – dokument, fotografia, rodzinna pamięć – może tę historię dopisać. Jeśli znają Państwo losy rodziny Kamińskich ze Złotej 9, prosimy o kontakt przez stronę projektu.

Pozostaje dom. Gmach, któremu Tadeusz Kamiński służył od pierwszej jesieni po oddaniu kluczy aż po ostatnią jesień walczącej Warszawy – i który przeżył swojego gospodarza o dziesięciolecia – przetrwał – jak niewiele budynków w tej części miasta. Jego marmury, dźwigi i przeszklenia pamiętają ręce, które utrzymywały je w ruchu. Ta karta z księgi meldunkowej – i ten biogram – są próbą oddania im należnej pamięci.
Kalendarium
| 26 V 1906 | Rodzi się Marianna z Rożnowskich, córka Stanisława i Józefy. |
|---|---|
| 21 XII 1912 | W rodzinie Antoniego i Agaty z Walczaków rodzi się Tadeusz Kamiński. |
| 15 III 1935 | W Warszawie przychodzi na świat córka, Janina Longina. Rodzina mieszka przy Marszałkowskiej 114. |
| 1937 | Przychodzi na świat druga córka, Halina. |
| 1937 | Ukończenie pierwszego etapu gmachu Assicurazioni Generali przy Złotej 7/9. |
| 14 X 1937 | Zameldowanie Kamińskich w lokalu nr 3; Tadeusz obejmuje obowiązki gospodarza klatki od Złotej 9. |
| 1 VIII 1944 | Wybuch Powstania Warszawskiego. Rodzina pozostaje w domu; życie przenosi się do piwnic. |
| 13–28 VIII 1944 | Palladium – jedyne czynne kino walczącej Warszawy: pokaz prasowy i trzy publiczne premiery kroniki „Warszawa walczy!” przy salach wypełnionych po brzegi. |
| pocz. IX 1944 | Po zbombardowaniu gmachu PKO do budynku przenosi się sztab gen. „Montera” – dom staje się ostatnią siedzibą dowództwa Powstania. |
| noc 2/3 X 1944 | Podpisanie aktu kapitulacji Powstania. |
| 7 X 1944 | Adnotacja wymeldowania przy wszystkich trojgu Kamińskich – rodzina opuszcza dom z wypędzoną ludnością Warszawy. Ślad się urywa. |
| XI 1946 | W Warszawie umiera Tadeusz Kamiński (7 lub 9 listopada – rozbieżność źródeł); ma 33 lata. Spoczywa na cmentarzu Czerniakowskim. |
| po 1945 | Marianna sama wychowuje córki – Janinę (po mężu Stankiewicz) i Halinę. Powojenne losy rodziny – przedmiot kwerendy. |
| 24 IV 1972 | Umiera Marianna Kamińska (65 l.); spoczywa na cmentarzu Czerniakowskim – jak mąż. |
| 2 X 2019 | W wieku 84 lat umiera Janina ze Stankiewiczów – dziewczynka z lokalu nr 3; odchodzi w 75. rocznicę nocy kapitulacji Powstania. |
| 2022 | Umiera Halina Kamińska – ostatnia z czworga domowników lokalu nr 3. |
Nota o źródłach
Opowieść oparta jest na źródłach: karcie księgi meldunkowej lokalu nr 3 przy Złotej 9 (księga zachowana w oryginale – stąd daty i personalia rodziny oraz oryginalna, wojenna adnotacja wymeldowania z 7 X 1944); reportażu prasowym z okresu ukończenia budowy (1937) oraz prasowym artykule technicznym o dźwigach i instalacjach gmachu (1937; wycinki w zbiorach projektu); rozkładówkach i stronach miesięcznika „Arkady” (R. III, 1937, nr 11–12 i R. 4, 1938, nr 4) z wykazem wykonawców instalacji; „Architekturze i Budownictwie” (1936); planszy projektowej i perspektywie z pracowni arch. Edwarda Ebera (zbiory projektu / Narodowe Archiwum Cyfrowe); opracowaniach o dowodzeniu Powstaniem Warszawskim we wrześniu 1944 r. (Instytut Pamięci Narodowej – przystanekhistoria.pl; Muzeum Powstania Warszawskiego – 1944.pl) oraz albumie M. T. Wójciuka „Filmowcy Powstania Warszawskiego” (Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Warszawa 2016) – o powstańczych pokazach kronik w kinie Palladium. O grupie Żydów ukrytych w podziemiach gmachu – relacja Aliny Grelewskiej z domu Zipper, łączniczki sztabu (Archiwum Yad Vashem, sygn. O3/1617, spisana 1960; transkrypcja w zbiorach projektu); relacja nie wskazuje osoby ukrywającej. Daty życia Tadeusza († 7 XI 1946) i Marianny († 1972) Kamińskich oraz daty życia Janiny ze Stankiewiczów (15 III 1935 Warszawa – 2 X 2019) oraz daty życia Haliny (1937–2022) – rekord genealogiczny rodziny w serwisie FamilySearch. Losy Marianny i córek po wojnie pozostają przedmiotem kwerendy. Miejsce pochówku według bazy „Nagrobki, Polska 1800–2020” / Grobonet: cmentarz parafialny Czerniakowski w Warszawie, † 9 XI 1946 (indeks FamilySearch: 7 XI – rozbieżność do wyjaśnienia w akcie zgonu USC); tamże Marianna Kamińska, † 24 IV 1972 (potwierdzone niezależnie w indeksie Find a Grave). Wspólny grób potwierdzony fotografią płyty nagrobnej (zbiory projektu); inskrypcja podaje daty roczne (1912–1946, 1906–1972) oraz Władysławę Kamińską (1909–1927) – tożsamość do ustalenia.
Opracowanie w ramach projektu upamiętnienia mieszkańców kamienicy przy ul. Złotej 7 i 9 w Warszawie · www.zlota7-9.com